Idzie młodość, idzie nowe

Dyskusje o aktualnych wydarzeniach z życia Cerkwi w Polsce i na świecie.

Moderatorzy: Nektariusz, KłopotliwaOwieczka, Lukasz

kaeru
Posty: 183
Rejestracja: 08 lut 2017, 20:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Idzie młodość, idzie nowe

Postautor: kaeru » 22 mar 2018, 19:58

Smokepsv pisze:Jest to język, którego nie można nazwać ani białoruskim ani ukraińskim ani rosyjskim. Ma w swoich zasobach słowa z każdego z powyższych. A gdzie w cerkwiach jest używany ? Ja słyszałem go w:

- Kuraszewie
- Starym Korninie
- Dubiczach Cerkiewnych
- Kleszczelach
- Czeremsze
- Zubaczach
- Telatyczach
- Tokarach
- Mielniku
- Siemiatyczach


Piotr pisze:A co do języka prostego.
Wielu duchownych prawosławnych na Podlasiu nie głosi kazań ani w języku polskim, ani rosyjskim. Najczęściej jest to tak zwany język prosty, nazywany też niezbyt elegancko chachłackim. Wystarczy pooglądać program ,,U źródeł wiary". Biskupi odwiedzający cerkwi w Siemiatyczach, Bielsku Podlaskim, czy nawet w Białymstoku na ogół w takim języku.


Nie jest to żaden język prosty tylko język podlaski. Nazywanie go "prostym" wiąże się albo z niewiedzy, albo z dziwnego i mylnego poczucia wyższości. Perspektywa się trochę zmienia, jak się przejrzy skany np. III Statutu WKL albo korespondencji ostatnich Jagiellonów i wychodzi, że były one pisane w tym języku, ale raczej nie po "prostu"

Ja słyszałem go w:

- Kuraszewie
- Starym Korninie
- Dubiczach Cerkiewnych
- Kleszczelach
- Czeremsze
- Zubaczach
- Telatyczach
- Tokarach
- Mielniku
- Siemiatyczach


w Białymstoku też można usłyszeć ten język w cerkwiach.


Nie kojarzę kazań po podlasku nigdzie w Białymstoku, ani w Korninie, ani w Dubiczach. Jedyna osoba, którą słyszałem, która mówi kazania po podlasku poprawnie i w miarę regularnie to ks. Żukowicki z Orli, ale to raczej chlubny wyjątek niż reguła.

Być może w tym najmniejszych miejscowościach, które wymieniłaś mieszkańcy (szczególnie mający ponad 80 lat) go używają. W Białymstoku słyszałem go tylko na nabożeństwach z ust duchownych.


Ciekawe czy chociaż 1 % prawosławnych mieszkańców Białegostoku włada na codzień tym językiem. Szczerze wątpię. A wśród osób przed 60 rokiem życia przynajmniej 0,1%.


Dla mnie to język ojczysty. Podobnie, jak dla wielu moich znajomych i praktycznie wszystkich prawosławnych 50+-latków z Podlasia.

Nieudolny rosyjski łamany polskimi słowami nie jest językiem podlaskim. Ale to trzeba najpierw choć trochę język podlaski poznać, żeby to zrozumieć. Ignorancja i nieznajomość własnego dziedzictwa to nie są powody do dumy.

Smokepsv
Posty: 47
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:22
Płeć: Mężczyzna

Re: Idzie młodość, idzie nowe

Postautor: Smokepsv » 22 mar 2018, 20:31

kaeru pisze:Nie jest to żaden język prosty tylko język podlaski. Nazywanie go "prostym" wiąże się albo z niewiedzy, albo z dziwnego i mylnego poczucia wyższości.


Jeżeli Tobie lżej nazywaj to podlaskim i dorabiaj ideologie do tego. Moi pradziadkowie dziadkowie oraz rodzice mówią po "prostu", mi chodź ciężko coś mówić to rozumiem wszystko. Czy to będzie mowa z Sokólszczyznny Hajnówki czy Siemiatycz.


kaeru pisze:Nie kojarzę kazań po podlasku nigdzie w Białymstoku, ani w Korninie, ani w Dubiczach. Jedyna osoba, którą słyszałem, która mówi kazania po podlasku poprawnie i w miarę regularnie to ks. Żukowicki z Orli, ale to raczej chlubny wyjątek niż reguła.


Ja nie pisał o nikim kto mówi "po podlasku" według Twojej definicji więc co masz kojarzyć ?

kaeru
Posty: 183
Rejestracja: 08 lut 2017, 20:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Idzie młodość, idzie nowe

Postautor: kaeru » 22 mar 2018, 20:38

Smokepsv pisze:Jeżeli Tobie lżej nazywaj to podlaskim i dorabiaj ideologie do tego. Moi pradziadkowie dziadkowie oraz rodzice mówią po "prostu", mi chodź ciężko coś mówić to rozumiem wszystko. Czy to będzie mowa z Sokólszczyznny Hajnówki czy Siemiatycz.


Bardzo ciekawe. Zwłaszcza, że białoruski spod Sokółki i podlaski spod Hajnówki czy bardziej na południe to dwa kompletnie różne języki. Jak się sobie przypomni kierunki napływania wschodniosłowiańskiego osadnictwa (i ewentualne rutenizowanie się Jaćwingów) i różną historię tych terenów (wskazówka: następstwa unii lubelskiej), to nie jest to dziwne. Ale, jak powtarzam, trzeba coś na ten temat wiedzieć, a potem pisać.

Piotr
Posty: 101
Rejestracja: 07 mar 2017, 11:32

Re: Idzie młodość, idzie nowe

Postautor: Piotr » 24 mar 2018, 11:32

zefciu pisze:Co Ty gadasz? Na terenach gdzie prawosławnych jest garstka tym łatwiej o małżeństwa mieszane. Poza tym niczego kategorycznego na temat małżeństw mieszanych nie napisałem. Ale cóż się dziwić – w końcu nie rozumiesz języka polskiego, więc mogłeś się w mojej wypowiedzi doczytać wszystkiego.

Oczywiste jest, że małżeństw mieszanych jest dużo więcej, zarówno procentowo, jak też w liczbach bezwzględnych na terenach gdzie na 1 prawosławnego przypada 10 katolików, czyli tutaj gdzie m.in. ja mieszkam niż na terenach, gdzie Ty mieszkach gdzie na 1 prawosławnego przypada 1000 katolików. Według spisu powszechnego prawosławnych w Polsce jest 156 tysięcy, czyli ...0,4% obywateli RP. Ale przyjmuje się, że aż 80% z tej malutkiej liczby zamieszkuje Białostocczyznę. 80% z 156 tysięcy to 124 tysięcy. Czyli na pozostałej, ogromnej części kraju prawosławnych wśród w przybliżeniu 37 milionów ludzi jest około 32 tysięcy. Czyli mniej niż 0,1%. Dzieląc tę liczbą przez 15 województw średnio na jedno województwo przypada około 2,1 tysiąca osób. Na województwa w których mieszka po kilka milionów ludzi. Po prostu zamieszkując Białystok wiem o ogromnej liczby ludzi, zarówno wśród członków mojej rodziny, jak też wśród znajomych, którzy zawarli małżeństwo mieszane, pochodzą z takiego małżeństwa itp. Poznaję jakąś dziewczynę albo chłopaka, po pewnym czasie wychodzi na jaw, że jestem prawosławny, i ona/on mówi, że jej mama jest prawosławna, alby taki był dziadek. Ci młodzi ludzie są już oczywiście katolikami. Znam tylko jednego prawosławnego o którym wiem, że jego ojciec jest katolikiem. Ty mieszkając na terenach gdzie prawosławnych jest garstka takich doświadczeń po prostu nie masz. To logiczne. Jak poszedłem do szkoły podstawowej to nas, prawosławnych w 20 paro osobowej klasie było 4. W Poznaniu, Wrocławiu, Warszawie itp. zdarzają się szkoły gdzie nie ma ani jednego prawosławnego dziecka. Nie zaprzeczysz temu. To kto ma tam zawierać małżeństwa mieszane?


A co języka prostego. Wystarczy pooglądać program ,,U źródeł wiary". Blisko 100% wiernych, nawet tych najstarszych mówi w nim w j. polskim. Ciekawi mnie czy współcześnie choć 1 % mieszkańców Polski tą gwarą posługuje się na codzień. Nie interesuje mnie jak to wyglądało wśród ludzi 70 + 60 lat temu.

Awatar użytkownika
zefciu
Posty: 204
Rejestracja: 16 lut 2017, 16:10
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna

Re: Idzie młodość, idzie nowe

Postautor: zefciu » 24 mar 2018, 14:24

Piotr pisze:Oczywiste jest, że małżeństw mieszanych jest dużo więcej, zarówno procentowo, jak też w liczbach bezwzględnych
Procentowo na jednego prawosławnego jest więcej tam gdzie jest mniej prawosławnych. Siłą rzeczy zaś z małżeństwami mieszanymi spotykam się raczej w parafii.

Zresztą ja przecież nie deprecjonuję Twojego doświadczenia. Po prostu nie podoba mi się, że próbujesz deprecjonować moje na zasadzie „krótko jesteś ortodoksem i mieszkasz w Poznaniu, więc guzik wiesz i się nie wypowiadaj”.

kaeru
Posty: 183
Rejestracja: 08 lut 2017, 20:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Idzie młodość, idzie nowe

Postautor: kaeru » 24 mar 2018, 15:15

Piotr pisze:A co języka prostego. Wystarczy pooglądać program ,,U źródeł wiary". Blisko 100% wiernych, nawet tych najstarszych mówi w nim w j. polskim. Ciekawi mnie czy współcześnie choć 1 % mieszkańców Polski tą gwarą posługuje się na codzień. Nie interesuje mnie jak to wyglądało wśród ludzi 70 + 60 lat temu.


Prości to są niektórzy komentujący tutaj.

Co do języka podlaskiego, to byłoby fajnie jakby mówiło w nim dwa razy więcej osób niż jest prawosławnych obywateli Polski. Niezbyt to realne jednak. Osobiście znam tylko dwóch katolików swobodnie mówiących po podlasku, ale to są zafascynowani przybysze, a nie podlascy autochtoni. Ci się podlaskiego wystrzegają, jak mogą.

Białoruski jest trochę jednak popularniejszy wśród katolików w tym trójkącie Korycin - Dąbrowa - Krynki, ale tylko do średniego pokolenia. Ich dzieci i wnuki już się tego języka totalnie wyparły. A nawet, kiedy pojawiają się jakieś delikatne próby zachowania go chociaż w szczątkowej postaci, to wszyscy wystrzegają się jak mogą, żeby nazywać go "białoruskim".

Co do wypowiedzi publicznych, to po pierwsze wciąż wielu ludzi się wstydzi swojego dziedzictwa i kultury, niesłusznie uważając je za gorsze niż polskie (co widać nawet u niektórych piszących tutaj). Po drugie, z reguły odpowiada się w takim języku, w jakim zadawane są pytania.


Wróć do „Z życia Cerkwi”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość