Misyjność PAKP

Dział wyłącznie do celów dyskusji między prawosławnymi.

Moderatorzy: Nektariusz, KłopotliwaOwieczka, Lukasz

Awatar użytkownika
KłopotliwaOwieczka
Posty: 43
Rejestracja: 30 sty 2017, 21:15
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Misyjność PAKP

Postautor: KłopotliwaOwieczka » 12 mar 2017, 15:43

Piotr pisze:nie rozumiem ani chińskiego, ani cerkiewnosłowiańskiego. Więc oczywiście zastąpienie cerkiewnosłowiańskiego chińskim nie miałoby dla mnie żadnego znaczenia.

Każdy Słowianin zrozumie więcej z cs-u niż z chińskiego; z chińskiego wielu pewnie by nawet nie wyczaiło, w którym momencie pada słowo Chrystus (po chińsku zdaje się, brzmi mniej więcej jak "Dżidu" czy "Dżidsu").

Piotr pisze: Na wielu nabożeństwach w cerkwi niemal wogóle nie ma młodych ludzi.

Nie wiem, czy to też nie jest problem wymierania i opuszczania wsi; jakby nie było, to duże wyzwanie dla PAKP, które ma wiele wiejskich parafii, i dla których jest realna perspektywa wymarcia w góra kilka dekad.

Piotr pisze:Dalej: jest bardzo niska oglądalność programów prawosławnych np. ,,U źródeł wiary". Przegląd Prawosławny ledwo dyszy, gdyby nie dotacje już dawno by go nie było.

Wydaje mi się, że to może być kwestia swoistego zamknięcia się we własnym sosie, środowisku. Osobiście uważam, że powinno być większe otwarcie na polską kulturę, szukanie tradycji wschodnich jakie były na polskich ziemiach przed zaborem rosyjskim (wiem, był okres unicki, ale to nie znaczy, że tam wszystko było złe, poza tym są czasy jeszcze wcześneijsze) - a wiadomo, że wówczas prawosławiu w Polsce było bliżej do południowej Słowiańszczyzny, poza tym wierni to nie byli i nie są tylko przedstawiciele wschodniosłowiańskich mniejszości narodowych, zawsze była jakaś grupa Polaków prawosławnych (zasłyszane od znanego duchownego na jednej z konferencji) oraz tzw. "tutejsi".
Nie ma jakiegoś dynamizmu, poczucia misyjności w PAKP, takie mam wrażenie.
W dużych miastach mogłoby działać więcej małych wspólnot, właśnie bardziej misyjnych. Więcej spotkań tematycznych, otwartych dla wszystkich. Więcej nabożeństw w tygodniu, nawet krótkich - przecież wielu konwertytów wejdzie z ciekawości, postawić świeczkę, albo na krótką służbę, i potem już w Cerkwi zostają; choć wiadomo, w Polsce to dużo rzadsze, to jest problem. Brakuje też takich drobnych, ale praktyczncyh rzeczy, takiego kroku w stronę osób wywodzących się z tradycji łacińskiej - np. dlaczego nie śpiewać na polską/łacińską melodię hymnu Tebe Boga hwalim (Ciebie Boga wysławiamy)?... Albo na Paschę przed Ewangelią wykorzystać łacińską melodię "alleluja" w wersji wielkanocnej?... (tak robią np. parafie w Brazylii w jurysdykcji PAKP).
W sumie to jest racja, co pisał kaeru, że PAKP jest w rozkroku pomiędzy kulturą mniejszości i "tutejszych" coraz bardziej utracaną, a zarazem w strachu przed połknięciem przez polskich rzymsko-katolików.
I tu w kontekście języka liturgicznego - to wcale nie jest problem. WIele w parafii w USA angielski ma w nabożeństwach tylko częściowo na rzecz języków danych jurysdykcji, a i tak przyciągają wielu konwertytów. Misja prawosławna w Afryce, też skuteczna - przecież na wiele języków dopiero trwają prace tłumaczeniowe, a jakoś to nie przeszkadza Afrykanom entuzjastycznie chodzić do cerkwi, choć zdaję sobie sprawę, że tam nabożeństwa po grecku to etap przejściowy. Rozumiem, że w sytuacji, gdyby większość parafii chciała przejść na język polski - to powinno to mieć miejsce, przy czym to też jest proces, jak zresztą ze wszystkim w Cerkwi. Wydaje mi się jednak, że wielu nie-prawosławnych cerkiewno-słowiański może przyciągać, zwłaszcza tradycjonalistów. I będzie on bardziej dla nich zrozumiały, niż łacina, w której odbywają się Msze, na które część tradycjonalistów chodzi.

Piotr pisze:Ostatni spis powszechny wykazał, że w prawie 40 milionowej Polsce żyje....154 tysiące prawosławnych.

Jeśli chodzi o ten spis, to z autopsji wiem, że niewiele on jest wart. Akurat moja rodzina była wybana do tego, by ankieter przyszedł do nas osobiście. Nie chciał wpisać wyznania ani u ojca, ani u mnie, mojego ojca chciał zrobić Polakiem (obok narodowości serbskiej), mi wpisał tylko polską narodowość, nie wpisał że w domu obok polskiego używany jest serbski.

kaeru
Posty: 154
Rejestracja: 08 lut 2017, 20:51
Płeć: Mężczyzna

Re: WYKLUCZANIE

Postautor: kaeru » 12 mar 2017, 16:27

KłopotliwaOwieczka pisze: a wiadomo, że wówczas prawosławiu w Polsce było bliżej do południowej Słowiańszczyzny,


Skąd wiadomo?

poza tym wierni to nie byli i nie są tylko przedstawiciele wschodniosłowiańskich mniejszości narodowych, zawsze była jakaś grupa Polaków prawosławnych (zasłyszane od znanego duchownego na jednej z konferencji) oraz tzw. "tutejsi".


Odnośnie Polaków prawosławnych, to przed powojenną polonizacją musiałyby to być jakieś pojedyncze procenty. Chyba, że konwersje za zaborów dla wygody były bardziej popularne niż mi się wydaje.

Odnośnie "tutejszych" to jest akurat ładny przykład polskiego poczucia wyższości i traktowania Ukraińców/Białorusinów jako niepełnego narodu, takiej podróbki.

Jeśli chodzi o ten spis, to z autopsji wiem, że niewiele on jest wart. Akurat moja rodzina była wybana do tego, by ankieter przyszedł do nas osobiście. Nie chciał wpisać wyznania ani u ojca, ani u mnie, mojego ojca chciał zrobić Polakiem (obok narodowości serbskiej), mi wpisał tylko polską narodowość, nie wpisał że w domu obok polskiego używany jest serbski.


Co nie zmienia faktu, że 160 tys. to dużo bardziej realna liczba niż 600 tys.

kaeru
Posty: 154
Rejestracja: 08 lut 2017, 20:51
Płeć: Mężczyzna

Re: WYKLUCZANIE

Postautor: kaeru » 12 mar 2017, 19:09

KłopotliwaOwieczka pisze:
Łemkowie ewidentnie liturgicznie są bliżej południa, choćby śpiew antyfon na Liturgii a nie psalmów (w niedzielę), nazwy typu parastas; Serbowie którzy rozpisali freski w Supraślu; podobno też imiona bardziej greckich (czy też popularnych na Bałkanach) świętych na Podlasiu; szaty liturgiczne w typie południowym (płaskie) a nie rosyjskie stojące. Pewnie jest tego więcej, ale chyba nikt się nie zajął takimi badaniami - nie wiem, czy to kwestia niechęci, jakiegoś tabu (jak misja cyrylo-metodiańska na ziemiach polskich), czy braku źródeł.


Jeżeli chodzi o Łemków, to rzeczywiście prawda.

Nie traktuję jako podróbkę; po prostu kształtowanie się poczucia przynależnosci do narodu nie-szlachty czy też nie-mieszczan to jest sprawa dosyć nowa w historii, co było wyżej przywołane w tym wątku na przykładzie Mickiewicza. Byli (i są jeszcze w jakiejś mierze) Podlaszucy, Mazurzy - wszyscy tutejsi, siłą rzeczy było większe przywiązanie do swojego regionu, aniżeli narodu jako całości. To nie jest traktowanie kogoś z niższością, sama prywatnie mam dużą sympatię i do Ukraińców i do Białorusinów, tych kultur i języków - które tak, wyrosły gdzieś na pograniczu wpływów mocniejszych, tj. polskich i rosyjskich, ale to nie oznacza jakiejś gorszości.


I znowu to samo...

Focjusz pisze:Znowu, krótko - ten temat nie jest tabuizowany w polskiej historiografii. Wręcz przeciwnie, pisano o tym i badano kwestię. Po prostu nie ma żadnych dowodów na istnienie czegoś takiego ;) . To znaczy misji cyrylo-metodiańskiej na ziemiach obecnej Polski. Co najwyżej pojedyncze, rozsiane przesłanki i obarczone wątpliwymi interpretacjami świadectwa literackie (co najwyżej zdaniowe). Nic pozwalającego snuć choćby w ćwierci sensowne przypuszczenia. Na pewno polskie prawosławie bardzo by, rzekłbym, propagandowo skorzystało na dowiedzeniu istnienia takiej misji, ale jak na razie dowodów brak, tylko pobożne życzenia i naciągane teorie nielicznych badaczy.


Też prawda. A nawet jeżeli byli, to długotrwały efekt był żaden.

Awatar użytkownika
zefciu
Posty: 144
Rejestracja: 16 lut 2017, 16:10
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna

Re: WYKLUCZANIE

Postautor: zefciu » 13 mar 2017, 7:34

Nie ma jakiegoś dynamizmu, poczucia misyjności w PAKP, takie mam wrażenie.
Ten dynamizm, misyjność jakoś startuje. Wczoraj powołaliśmy Koło BCiM w Poznaniu. Mamy zajęcia z języka cerkiewnosłowiańskiego, dojdą nowe aktywności. Na spotkaniu założycielskim właśnie o misyjności była mowa i potrzebą misyjności uzasadniano samo istnienie czegoś takiego jak BCiM.
Ostatnio zmieniony 14 mar 2017, 10:36 przez zefciu, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
KłopotliwaOwieczka
Posty: 43
Rejestracja: 30 sty 2017, 21:15
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Re: Misyjność PAKP

Postautor: KłopotliwaOwieczka » 14 mar 2017, 10:33

Temat wydzielony z wątku "wykluczanie"

Awatar użytkownika
KłopotliwaOwieczka
Posty: 43
Rejestracja: 30 sty 2017, 21:15
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Re: WYKLUCZANIE

Postautor: KłopotliwaOwieczka » 14 mar 2017, 10:46

kaeru pisze:Odnośnie Polaków prawosławnych, to przed powojenną polonizacją musiałyby to być jakieś pojedyncze procenty. Chyba, że konwersje za zaborów dla wygody były bardziej popularne niż mi się wydaje.


Ja myślę nawet o czasach przed zaborami; akurat wczoraj czytała żywot metropolity rostowskiego Arseniusza (Maciejewicza), w którym jest zawarta informacja, że jego ojciec był prawosławnym duchownym, i rodzina wywodziła się z polskiej szlachty.

Poza tym przypominam, przynależność do narodu, nawet w sferach wyższych, w dzisiejszym rozumieniu, to jest bardzo świeża sprawa. Warstwy niższe miały bardziej poczucie regionalizmu, tzw. "tutejsi" w różnych regionach i państwach.
Kwestia świadomości była niska.
Nie można też zawężać komuś horyzontów, że można należeć tylko do jednego narodu czy grupy etnicznej.

Mi się wydaje, że prawosławie na ziemiach polskich zawsze było różnorodne, i obejmowało różne grupy: Polaków, Łemków i wszelkich innych Rusinów oraz tych "nieokreślonych".
Nie wiem, czy np. to nie zabór rosyjski bardziej się przyczynił do wyrugowania np. z kazań języków/gwar lokalnych np. na Podlasiu, na rzecz właśnie rosyjskiego, co zbiera pokłosie do dzisiaj.

A potem owszem, przymusowa polonizacja również tych, co Polakami się nie czuli, "dobiła" sprawę. Aczkolwiek lubię te tłumaczenia z okresu międzywojennego (a są i wcześniejsze przecież) - ładna polszczyzna, język teraz niezupełnie codzienny - bardziej optowałabym jeśli już, za takim językiem polskim na nabożeństwach, w jakimś zakresie i tam, gdzie jest taka potrzeba.

Szkoda też, że nie wypaliła na dłuższą metę polska wersja prawosławnego rytu zachodniego - zresztą trudno znaleźć jakieś materiały o takich wspólnotach, które działały w międzywojniu. Osobiście ryt bizantyjski najbardziej uważam za "swój", poukładany i dający możliwość głębokich przeżyć tak pojedynczego nabożeństwa i jak roku liturgicznego, ale nie każdy musi się w nim odnajdywać, przecież św. Jan Maksymowicz wyraźnie mówił: Nigdy, nigdy, przenigdy nie pozwalaj komukolwiek mówić ci, że aby być prawosławnym, musisz być wschodni. Zachód był prawosławny przez tysiąc lat i jego czcigodna liturgia jest dużo starsza, niż jakakolwiek jego herezja.
A mam wrażenie, że w Polsce część osób nawet zgadzających się dogmatycznie z Prawosławiem,mogłaby mieć problem z przestawieniem się na ryt bizantyjski.

Awatar użytkownika
zefciu
Posty: 144
Rejestracja: 16 lut 2017, 16:10
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna

Re: WYKLUCZANIE

Postautor: zefciu » 14 mar 2017, 10:53

KłopotliwaOwieczka pisze:Szkoda też, że nie wypaliła na dłuższą metę polska wersja prawosławnego rytu zachodniego
Zawsze może wypalić, jeśli będzie taka potrzeba. Co do jednak mojej skromnej osoby, to jakoś jej nie odczuwam. Bardzo dobrze czuję się na liturgii bizantyjskiej. Być może tak jak przed wojną - coś takiego się pojawi w drodze konwersji całej wspólnoty.

kaeru
Posty: 154
Rejestracja: 08 lut 2017, 20:51
Płeć: Mężczyzna

Re: Misyjność PAKP

Postautor: kaeru » 14 mar 2017, 17:13

To może od początku, @KłopotliwaOwieczka, co pani rozumie przez "prawosławnych Polaków" w kontekście historycznym?

Awatar użytkownika
KłopotliwaOwieczka
Posty: 43
Rejestracja: 30 sty 2017, 21:15
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Re: WYKLUCZANIE

Postautor: KłopotliwaOwieczka » 15 mar 2017, 18:50

zefciu pisze:
KłopotliwaOwieczka pisze:Szkoda też, że nie wypaliła na dłuższą metę polska wersja prawosławnego rytu zachodniego
Zawsze może wypalić, jeśli będzie taka potrzeba. Co do jednak mojej skromnej osoby, to jakoś jej nie odczuwam. Bardzo dobrze czuję się na liturgii bizantyjskiej. Być może tak jak przed wojną - coś takiego się pojawi w drodze konwersji całej wspólnoty.

Oczywiście, to jest możliwe tylko w przypadku konwersji całej parafii czy grup parafii, bo to będzie znaczyło, że jest taka potrzeba; nie można tworzyć czegoś odgórnie czy sztucznie.
Bardzo ciekawa jestem, czy jeszcze kiedyś takie wspólnoty w Polsce się pojawią.

kaeru pisze:To może od początku, @KłopotliwaOwieczka, co pani rozumie przez "prawosławnych Polaków" w kontekście historycznym?

Od razu zacznę, że wolę termin "Siostra", bo w Chrystusie wszyscy braćmi i siostrami jesteśmy ;)

To jest pytanie, na które nie da się odpowiedzieć ani obiektywnie, ani krótko.
Pewnie można by przyjąć cztery założenia:
1. Ci, co Polakami się czuli/czują (czyli jeśli chodzi o przeszłość, to tylko warstwy wyższe)
2. Ci, dla których polski był/jest językiem pierwszym lub równoległym z innym językiem/wariantem
3. Wszyscy, co na terenie Korony czy Rzeczpospolitej żyli/żyją (kwestia obywatelstwa, ale nie tylko, przecież są określenia "polscy Tatarzy", "polscy Białorusini").
4. Ci, którzy jedno z rodziców (dziadków???) mieli Polaka lub uważającego się za takiego.

Ale jak tu zmierzyć problem "tutejszych"?... W Serbii do dziś wśród samych Serbów istnieje silne przywiązanie do własnego regionu oraz wariantu języka, nawet się mówi (mimo że to jest jakaś forma serbskiego, blizsza lub dalsza językowi literackiemu, z mniejszymi lub większymi wpływami innych języków) "po-naszki" ("po naszemu").

kaeru
Posty: 154
Rejestracja: 08 lut 2017, 20:51
Płeć: Mężczyzna

Re: WYKLUCZANIE

Postautor: kaeru » 15 mar 2017, 19:25

KłopotliwaOwieczka pisze:
Od razu zacznę, że wolę termin "Siostra", bo w Chrystusie wszyscy braćmi i siostrami jesteśmy ;)


Ja jednak, jak można, wolę zostać przy swoim.

To jest pytanie, na które nie da się odpowiedzieć ani obiektywnie, ani krótko.
Pewnie można by przyjąć cztery założenia:
1. Ci, co Polakami się czuli/czują (czyli jeśli chodzi o przeszłość, to tylko warstwy wyższe)
2. Ci, dla których polski był/jest językiem pierwszym lub równoległym z innym językiem/wariantem
3. Wszyscy, co na terenie Korony czy Rzeczpospolitej żyli/żyją (kwestia obywatelstwa, ale nie tylko, przecież są określenia "polscy Tatarzy", "polscy Białorusini").
4. Ci, którzy jedno z rodziców (dziadków???) mieli Polaka lub uważającego się za takiego.


Pani używa tego określenia. To znaczy, że ma pani jakąś swoją definicję. Chciałbym ją poznać, bo, primo, mam wrażenie, że może być inna niż moja i to utrudnia komunikację. Secundo, poznawszy ją będzie można zastanawiać się, czy tezy, w których używa pani tego terminu, są prawdziwe.

Ale jak tu zmierzyć problem "tutejszych"?... W Serbii do dziś wśród samych Serbów istnieje silne przywiązanie do własnego regionu oraz wariantu języka, nawet się mówi (mimo że to jest jakaś forma serbskiego, blizsza lub dalsza językowi literackiemu, z mniejszymi lub większymi wpływami innych języków) "po-naszki" ("po naszemu").


Tu nie chodzi o przywiązanie do regionu tylko o umniejszanie kultury etnosów przez etnosy sprawujące nad nimi w danym momencie władzę. Nie jest to rzecz nowa ani rzadko spotykana.


Wróć do „Dyskusje o prawosławiu”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości